Jem raz na dobę. Nie mogę się uczyć i pracować. Słucham tej samej piosenki od kilkunastu godzin. Wieczorem choć leże sam, to wyobrażam sobie jej twarz przede mną i serce zaczyna bić szybciej. Ze stęsknienia nie mogę spać, bo chciałbym właśnie teraz z nią rozmawiać. Lecz nie mogę i jestem skazany na sms’y, które choć są pisane z pełnią emocji i szczerości, to i tak zdają się być kiczowate. A teraz zamiast siedzieć z nią zawinięty w koc piszę o tym wszystkim tutaj, co i tak mało kogo obchodzi.
Myślałem, że kiedyś byłem zakochany. Myślałem, że teraz czekam tylko na powtórkę tamtego uczucia, a dostałem coś czego się bym w życiu nie spodziewał. W dodatku od osoby, o której dawniej tylko marzyłem.
Pamiętam jak leżąc mówiliśmy sobie, że jutro będzie musiało być normalnie, ale tak nie jest. I choć zdaję sobie sprawę, że to wielkie ryzyko, to wciąż chce więcej. “…to jest jak narkotyk – wciąga…”
Chciałbym jej zapewnić bezpieczeństwo bo wiem, że ma obawy podobne do moich, a jednocześnie czuję się przy niej jak dziecko. Nie chce jej zawieść, chociażby dlatego, że dała mi szansę.
Nie żałuje, tego co zrobiłem. Żałuje tylko, że nie przytuliłem jej na pożegnanie, bo teraz nie wiem kiedy będę mógł choćby ją zobaczyć. Pozostaje mi tylko czekać.
Filed under: Jak leci | 4 Comments
Oj tak, to jest jak narkotyk… i człowiek za nic nie ma ochoty na detox… który, jak to detox, cholernie boli :/
Najlepszego
OMG. Kuba powiedz, że to o czym myślę jest fikcją.
A tak poza tym to spóźnione życzenia urodzinowe. Wszystkiego Naj
No to sie stary wpakowałeś. Zazdroszcze
Powodzenia i ciesz się życiem
Ja bym oddał wszystko żeby przeżyć coś jeszcze raz…