Mój ty kodzie binarny, co regularnie pozwalasz mi się spełniać w mych prostych, ale jakże kreatywnych uciechach – proszę daj mi pełną kontrole nad treścią kolejnej mej noty, aby ta była jak najprawdziwszym odwzorowaniem moich myśli i uczuć.

Wyszło prawie zajebiście.

Przejdźmy do konkretów. Tak więc ostatnio zmieniłem swój temat wieczornych rozważań na tematy bardziej błahe. Mówiąc dokładniej przestałem myśleć o tym jaki świat jest i jaki być powinien, a zacząłem myśleć o sobie :]. Wiecie. Standardowe problemy nastolatka typu: czy depilować się w intymnych miejscach; czy utlenić sobie włosy; czy zapisać się na pakernie albo czy okradać matkę czy ojca? A tak na serio to “przeszukałem” swoje życie w poszukiwaniu jakiegoś punktu centralnego. Jak pewnie większość z was doszedłem w wniosku, że punktem centralnym jest dążenie do szczęścia. Pytanie tylko przez co ją osiągałem. Odpowiedź – poprzez samorealizacje i satysfakcje. I teraz zaczęło sie najgorsze.

Generał Mózg nie do końca wiedział co robi ale był zdeterminowany. Wycofać prawe skrzydło – wrzasnął opluwając przy tym podoficera Synapse. Prawe skrzydło powoli zaczęło się cofać. Lewe skrzydło widząc to wpadło w panikę. Panika, owczy pęd, tratujące się szare komórki. Wszyscy zaczęli się cofać. Generał Mózg z lekko rozwartymi ustami począł się ślinić. Synapsa długo się nie zastanawiał. Chwycił jeden z karabinów z bagnetem elektrycznym i podbiegł do wielkiej, zdeformowanej kuli. Ja się nie poddam panie Myśl – rzekł, po czym z pełnym impetem tknął kule…

Po tych wydarzeniach znalazłem kilka rzeczy, które dawały mi dużą satysfakcje na przestrzeni mojego krótkiego życia. Oto one w kolejności chronologicznej.

1. Piaskownica – już od dziecka lubiłem budować. Cały dzień w piaskownicy przeważnie owocował wielką fortecą z piasku głęboką na pół metra. Jak ktoś sie dokopał do gliny na podwórku to miał powszechny szacunek. Ja robiłem to codziennie.
2. Szkoła i nauka – pierwsze lata edukacji a ja nastawiony tylko na najlepsze oceny. W szkole podstawowej dziewczyny się raczej tyka kijem a pieniądz to nie problem tylko więcej paczek chipsów, co daje więcej pokemonów.
3. Ministrant – koniec szkoły podstawowej. Pierwszy w mym życiu obóz. Niby ministrancki ale… Na tym etapie produkcji Kenowi doczepia się jajka, po czym odkłada się go na taśmę montażową aby w spokoju poczekał na święta w magazynie.
4. Wojsko – Yeah yeah yeah. 14 lat a ja mogę mówić, że jestem żołnierzem. Robię to do dziś. Znam ludzi, których się ogląda w telewizji. Stoję, maszeruje, oddaje honory a potem świętuje awans dowódcy, jem bigos, pije nalewki, a nawet otwieram drzwi od zakrystii z kopa.
5. Harcerstwo – No i wpadłem :] i tak siedzę. Seria wzlotów i upadków. Obóz. Spanie 1,5 metra nad ziemią ze świadomością, że kumpel obok dopiero co spadł razem z łóżkiem. Młotek i gwoździe zawsze w zasięgu ręki. Wojna na menażki. Kanapki z paprykarzem smakują lepiej od pizzy. Miesiąc jest jak godzina.
6. Dziewczyna – pierwsze zauroczenie. Gnanie na jakieś zadupie rowerem byle się tylko zobaczyć. Do dziś jakiś sentyment wzbudza we mnie żal. I te rozczarowania na zmianę z dotykiem jej dłoni na mej twarzy w nocy. A rano zdrętwiała ręka od ciężaru jej głowy. A potem i tak tylko rozczarowanie.
7. Wagary – trzy miesiące wolności i więzienia. Wolność od szkoły. Najgorszą konsekwencją jest wstyd przed mamą. Najlepszym pocieszeniem niezmarnowana wiosna. Co za amplituda.
8. Projekty – powrót do szkoły to szansa na nowy początek. W końcu dostaje kompa. Zaczynam się uczyć flasha. Nauczyciele mnie chwalą. Potem wszyscy się uczą flasha. I już nikt się nie podnieca.
9. Praca – z nabytym w szkole doświadczeniem zaczynam się łapać pracy na poziomie informatycznym. Kumpel pomaga ile może. Nie macham szpadlem a kasa wpada. Szkoda, że tak krótko.
10. Blog – mój kąt http. Można się wyżyć. Pogadać z samym sobą. Posłuchać innych (szkoda, że tak rzadko).
11. Rozmowa – ta się przewija i rozwija przez całe me życie. Najlepiej w nocy. W ciemności łatwiej rozmawiać. Jabłko w szyi, a człowiek jednak dalej próbuje. Lekkość na sercu i skurcz wszystkich mięśni. Nie ważne, że zimno. Nie ważne, że deszcz wpada do butelki. Gdy się rozmawia, banda dresów jest jak przedszkolak. Można iść nie licząc kilometrów. Można siedzieć i nie zwracać uwagi na zdrętwienie tyłka.

To by było na tyle. Dziś zostało mi po trochu z każdej z tych rzeczy. Każda jest tylko cząstką. Kłopot w tym, że na chwile obecną nie wiem co będzie następne i nie wiem gdzie szukać :/. Powrót do tych rzeczy też jest bardzo trudno. Bo gdyby coś mnie cieszyło to bym z tego nie rezygnował. Opuściłem listę hobby (za długo by pisać) oraz wartość przyjaciół (nie wszystko da się zmierzyć). Dobra. Wygadałem się. Narka :]. Jak są błędy to sorki – nie mam siły dziś sprawdzać.



One Response to “Dodałem “inwokacje” by się dowartościować :|”  

  1. Genialne.


Leave a Reply