Dzień za dniem o piątej rano wstaje. Bez błahych wyjątków takich jak święta. Ja wiem co jest dla mnie ważne. Wiem jakie wartości się dla mnie liczą i to do nich dążę, w wierze, że z każdym dniem potrafię dać z siebie co raz więcej. Nie ma dla mnie nic ważniejszego. Już niejeden próbował mnie “sprawdzać”. Ha ha ha. Ale nie ważne czy dzień czy noc. Powódź czy pożar. Ja zawsze!!! Zawsze wiem gdzie są moje ogrodniczki, nasadka na wąż ogrodowy, konewka i grabie, które niczym laska biskupa służą mi podporą. Nie dam się złamać w drodze po lepszy ogród. Nigdy!!! Walczyć będę aż po grób o suwerenność Polskiego Związku Działkowców. Tym samym walczę o płuca polskich miast, a więc i o ich mieszkańców. Chociaż czasem nie wiem czy na to zasłużyli. Czy zasłużyli na mój pot, spodnie pachnące wilgotną ziemią oraz serce nierozłączne z głęboko zakorzenionym poczuciem miłości do ziemi – naszej matki. Bo ludzie…
Ludzie są jak zwierzęta. Depczą trawniki. Oddają mocz na drzewa. A najwięksi ignoranci potrafią nawet nadepnąć na grabie!!! Patałachy!!! Drwią ze mnie. Drwią i szydzą, wypełniając pustkę w swych rozumach. A ja dalej prę naprzód. Nie poddaje się. Dążę do perfekcji, precyzji. Osiągnę w końcu mechaniczną dokładność zachowując ludzkie poczucia piękna. Naturalnego piękna.
Do dziś pamiętam jak pierwszy raz sięgnąłem po grabie. Pamiętam jak po raz pierwszy wycierałem liście fikusa z kurzu. Wtedy z okazji świąt, a teraz w codziennym boju o perfekcje. Pamiętam pierwszą przesadzoną paproć. Aż mnie serce ściska gdy sobie przypomnę jak więdła przez lenistwo taty, któremu się nie chciało w nocy iść do toalety. Zatruł ją!!! Zatruł swym wnętrzem. Ah!!!
Chciałbym kiedyś paść ze starości wśród pelargonii na swej działce, albo tak jak Don Corleone w “Ojcu Chrzestnym” – wśród pomidorów. Najlepiej z rozpylaczem do środków owadobójczych. Tak aby palce me na nim zesztywniały i żeby mnie z nim pochowali. Marzenia… Ale znając życie, to i tak mnie odpali jakiś ogrodnik przy sklepie z nasionami, a potem ucieknie na swej kosiarce spalinowej.
Pomimo całej tej zieleni, rzeczywistość wciąż się wydaje szara…
Filed under: Kłamstwa i ściemy | 2 Comments
Kuba stajesz się artystą normalnie
Czemu Cię nie było dziś o 13:30? :/
Co post to nowa opowieść
Powodzenia w tworzeniu następnych