Lalalala – tytuł
Życie jest zajebiste. Po prostu zajebiste. Szkoda tylko, że dzień w dzień w moich myślach mnożą się pytania dotyczące czegoś więcej niż jedynie alternatywnego rozszyfrowania skrótu WC.
Czemu tak mnie wkurwia polityka? Czemu regularnie pieprzą mi w szkole, że uczniowie tej placówki mają stanowić część przyszłej inteligencji? Czemu mnie wywyższają z powodu jebanej szkoły, która wcale nie jest jakaś świetna? Czemu mówią kim będę? Czy oni myślą, że jak się skończy to liceum to kurwa już nie mogę nurkować w szambie? Czemu mam się garnąć do rządzenia krajem, który jest dnem? Czemu muszę się wstydzić co dzień za rodaków i jeszcze mam to ukrywać?
“…To miejsce na mapie gdzie kończy się papier, gdzie farba się zmywa…” – Happysad “To miejsce na mapie”
Czemu nie mam tupetu aby wyjść na ulice i zacząć się wydzierać swoje racje? Czemu powstania uważa się za coś prymitywnego, a problemy rozwiązuje się pierdoleniem na oczach milionów? Dlaczego słuchamy się jak bydło tego co mówią politycy? Czemu na ulicy łysy zajebie kosą punka a nie potrafią w dwójkę zajebać jednej kaczki?
“…Bujać – to my, panowie szlachta!…” – Julian Tuwim “Do prostego człowieka”
Czemu co wieczór staram się dyskutować z Bogiem skoro już dawno podważam w myślach jego istnienie? Czemu człowiek tak bardzo się boi śmierci i braku życia po niej? Czemu nie dochodzi do niego myśl, że jest jedną z wielu mrówek i w obliczu świata niczym się różni od pijaka, alfonsa czy mordercy? Czemu już się nie boje chodzić po ulicy? Czemu nie odmawiam “Aniele boży” mijając bramy? Czemu nie można wprowadzić kary śmierci? Czemu ulica Kacza już się tak nie nazywa.
“…Czy rozumiesz choć trochę logikę tych czynów? Nie ma litości dla skurwysynów…” – Kazik “Nie ma litości”
Czemu nie potrafię okazywać emocji tak jak kiedyś? Czemu bez robienia z siebie idioty nie potrafię kogoś rozśmieszyć? Czemu stawiam rozśmieszenie kogoś ponad swoją godnością? Czemu nie potrafię mówić o rzeczach dla mnie ważnych w sposób godny i podniosły? Czemu jestem leniwy i wulgarny? Czemu zawodzę się na najbliższych? Czemu jak zwykle wygląda jakbym z siebie ofiarę losu robił? No kurwa czemu?
“…Kiedy egzystencja męczy, a świat problemy piętrzy. Nic nie ulepszysz – trzeba to pieprzyć…” – O.S.T.R. “Ja to P!”
P.S. Przepraszam za powyrywane z kontekstu fragmenty utworów.
Filed under: Jak leci | 3 Comments
Fajnie przemyślenia.
Odważę się stwierdzić, że jeśli chodzi o wiarę to mówisz teraz to co ja Ci mówiłem pół roku temu.
Wiesz, z tą szkołą to jest jak z rodzicami, którym w życiu się nie do końca udało i teraz chcą się realizować poprzez dzieci. Chcą się móc nami pochwalić. Poza tym zawsze się mówiło, że XII chce przewyższyć jedynkę. Po kiego, nie wiem. Bo posiadanie chmary kujonów, którzy nie potrafią przełknąć porażki to jak dla mnie nie jest powód do dumy.
PS. Niezły post – trafnie to wszystko ująłeś
Pozdrawiam!
troche późno na komentarz ale mnie jakoś ruszyło, szczególnie jeśli chodzi o dyskusje z bogiem i strach przed śmiercią. Nikt by się jej nie bał gdyby wiedział że nic nie ma, usypia się i przestaje istnieć, a przez to co wpajają nam od urodzenia o Bogu każdy ma czasem wątpliwości. A jedyną chyba rzeczą której się w śmierci boję jest to, że…… może coś po niej jest.